Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Jakie rodzaje książek lubisz ?

Bibliografie

Kryminały

Przygodowe

Romanse

Fantastyka

Komedia

Literatura grozy

Inne

Przyjaciele
-Strona ACY.pl
-Fotograf Kartuzy
Aktualnie online
Gości online: 29

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,110
Najnowszy użytkownik: Totek

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
Nawigacja
Artykuły » Proza » Garnitur Stefka
Garnitur Stefka


Stefek pracował na kolei. Nie zajmował stanowiska wysokiego, jak na jego pierwszą pracę w życiu. Wykonywał kolejową buchalterię magazynową, ale dość dobrze płatną jak z resztą wszystkie posady na kolei państwowej, przed wojną.
Oczywiście, nie można było tego porównać z pensją maszynisty .
Kolej przed wojną była poza tym punktualna, nie tylko, dlatego, że każdy maszynista dostawał za darmo dobry zegarek do celów służbowych.
Stefek chodził więc do swojej roboty przez - raptem dwie uliczki i żyło mu się dość dobrze.
Tego dnia jak zwykle przechodził koło dużego sklepu Srula Nusselbauma. Właściwie nie sklep a jakbyśmy to dzisiaj określili- market w przedwojennym wydaniu.
Znajdowały się tam wszelkie przemysłowe rzeczy: - od skarpetek do roweru i aparatu do pieczenia pn. Czarodziej doktora Oetkera.
Jeśli nie było akurat roweru na składzie Srul ściągał go w terminie jednego tygodnia.
Pytał tylko:
- czy Szanowny Phan to na phewno khupi ??
Srul stał w drzwiach sklepu i czekał na pierwszego klienta. Pierwszy klient w dniu handlu, był dla starozakonnych ogromnie ważny byli bardzo przesądni.
Uważali oni, że od tego zależy powodzenie całego dziennego utargu. Często sprzedawali wtedy nawet z niewielkim zyskiem chcąc tylko złapać klienta.
Goje wiedząc o tym, czasem wykorzystywali te ich obyczaje handlowe. Żydzi oczywiście odbijali to sobie na innym kliencie , bo kto - jak kto, ale oni na handlowaniu, oszukiwaniu, lichwiarstwie znali się najlepiej ze wszytkim ludzi pod Słońcem, którym Jahwe ogrzewał równo i sprawiedliwie naród wybrany i gojów także.
- Moje uszanowanie Szhanownemu Phanu !
Stefek odpowiedział
dzień dobry panie Nusselbaum, - jak tam interesy?
-Dżękuje Szhanownemu Phanu niech Wszechmocny da Phanu zdrowie i całej hodzinie.
Stefek chciał go wyminąć , ale Srul wyszedł ze schodów sklepu na chodnik i zagrodził mu przejście. Stefek nie chcąc wleźć do rynsztoka - zatrzymał się i spojrzał pytająco na sklepikarza.
- Szanowny Phanie Sthanicki,
Srul niemal zgiął się w pół, - tak, że jego atłasowa, czarna mycka znalazła się pod nosem Stefka. Ale jego bystre oczy umieszczone po obu stronach wydatnego , haczykowatego nosa obserwowały go, jak przeciwnika w ringu.
Długie, kręcone pejsy kołysały się po obu stronach twarzy , opadając na czarny, wyszmelcowany chałat. Nadawało to twarzy Srula wygląd głodnego sępa tuż przed obiadem.
- Szanowny Phanie Sthanicki powtórzył Nusselbaum
- Nie wiem czy moja sthara głowa sze myli czy ja moge sze o cosz zapytacz?
Stefek nie odpowiedział i Srul odebrał to jako przyzwolenie.
- czy Szanowny Phan nie phracuje przyphadkiem na kolei?
Stefek potwierdził.
- Phrosze sze nie obhrazicz, a czy ja mógbym zobaczycz Phana leghitymacje?
- Proszę bardzo Stefek pokazał mu kolejowy dokument.
- Aj waj, - Aj waj - jaka purzondna leghitymacja, co ja mówie to sam cymes !!
- I szanowny phan ma tam dobrą posade i zahrobek?!
- Wystarczy powiedział Stefek żeby nie kraść i oszukiwać.
- Rhozumie, hozumie ale ostanie słowo i ja już ide do mojego interesu:
Szhanowny phan taki purzondny urzędnik, osoba państwowa, - a phszephraszam bahrdzo- chodzi Phan ubrany nie obhrażając szanownego Phana jak jakiś łapsehrdak...
Ja szanownego phana w moim sklepie ubiore tak że sam kierownik, - co ja mówie sam dyrektur kolejowy bendzie sze phanu kłaniacz.
Stefek uśmiechnął się doceniając starania Srula nie mam pieniędzy na takie strojenie!
Żyd rozłożył szeroko ręce w geście starannie wyreżyserowanego- świętego oburzenia i wniósł oczy do nieba.
- A czy ja cosz mówił o phieniondzach, czy Phan to słyszał, czy ktoś to slyszał na thym Rhynku???!!!
- Szhanowny Phan wejdzie i tylko zhobaczy. Szhanowny phan nie muszi nic kupowacz. Ja phanu phokaże wszystko co mam w sklepie a phan sobie pójdzie sphokojnie dalej.
- Ja bahrdzo phrosze szanownego phana...
Żyd zgięty w pałąk stał przy otwartych drzwiach a jego ręce w czarnych zarękawkach pokazywały drogę do wejścia jednocześnie zagradzając chodnik jak kolejowy semafor.
Stefek wszedł do ciemnego pomieszczenia, gdzie leżały, wisiały ogromne ilości ubrań, sukien, materiałów i wszelkich innych towarów. Zapach tych przedmiotów aż kręcił w nosie.
Nusselbaum z zawrotną prędkością wymijając stojaki i lady przyniósł cały stos ubrań i płaszczy.
I zaczął z niezwykłą wprawą nakładać to na Stefka , zdejmować i cmokać z zachwytu.
- Aj waj, aj waj .
Garnitur leżał rzeczywiście wspaniale, a płaszcz elegancki i ciemny nadawał Stefkowi wygląd amanta filmowego.
- Aj waj ja nie mogę phana phoznacz. Phan theraz wyglondasz jak dyrektor. Co ja mówie jak minister...
- I Szanowny Phanie Sthanicki to wszystko, tylko za jedyne 60 złotych!...
- Za drogo, - powiedział Stefek.
- Szhanowny Phan ja jeszcze do tego dodaje za dahrmo kapelusz , szalik i renkawiczki.
- Za drogo - powtórzył Stefek.
- Moje osthatnie słowo 55 złotych!! Na twarzy Srula malowało się cierpienie człowieka okradzionego przez zbójców na gościńcu.
- Stefek wykręcił się do drzwi i powiedział nawet nie mam przy sobie tylu pieniędzy.
Nusselbaum błyskawicznie zagrodził mu drogę.
-Phanie Sthanicki!! ja dhrugi rhaz sze pytam czy ja sze pytał o phana phieniondze???
- Ja Phanu mówie niech bhendzie moja strhata 50 złotych!!!
- I phan theraz nic nie płacisz!
- Phan tylko mi tu podpiszesz w moim kajecie że Phan mi tho oddasz... Co mieszonc tylko 10 złotych. Ubranie jest już phana.
Nie czekając na odpowiedź sklepikarz zaczął pakować zakupy w papier.
Stefek nie protestował. W końcu to był dobry interes. I dla niego i sprzedawcy.
Stary Nusselbaum wręczył mu pakunek .
- Polecam sze szanownemu phanu. Przyjemnego noszenia. I niech szanowny phan nie zapomina o moim biednym sklepiku co mieszonc po wypłacie.
- Do widzenia szanownemu phanu!
Stefek spłacił dług nie wiadomo kiedy. Za każdym razem Nusselbaum dawał mu na kartce pokwitowanie na której przybijał jakiś bohomaz pieczątkę wyciętą ze szkolnej gumki ołówkowej. Prawie do wybuchu wojny chodził w porządnym płaszczu i garniturze.
Niecałe dwa lata przed wojną musiał zdjąć cywilne ubranie i zamienić go na mundur żołnierza Korpusu Ochrony Pogranicza w Czortkowie na wschodnim krańcu Rzeczpospolitej. Po wojnie gdy wrócił ze stalagu w Bawarii ubranie było jeszcze całkiem dobre. Wisiało tylko na nim jak na strachu na wróble.
No cóż- jeniec miał pracować dla potęgi Rzeszy a jeść tyle by nie umrzeć.
Martwy niewolnik jest nieprzydatny do niczego.

© Mozets

* imiona i nazwiska zmienione
Napisane przez Mozets dnia październik 25 2014
Komentarze
#1 Edward

dnia październik 26 2014 21:18:28
Urzeczywistnianie siebie w całej tej zaściankowej kulturze staje się coraz trudniejsze, ale takie właśnie jest życie, jak mawiają na wschodzie: "Psy szczekają a karawana musi jechać dalej".
Smile
#2 Resor

dnia listopad 04 2014 22:29:56
Odnośnie likwidacji błędów r11: http://www.wiersz...ad_id=1290
#3 Mozets

dnia listopad 05 2014 09:11:36
Dzięki Resor - już wszystko jasne. Proszę o wyrozumiałość dla ludzi starszej daty.
http://wierszek.pl/forum/viewthread.php?thread_id=1290&pid=48071#post_48071
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Tak być musiało, nie...
Miłościwa
,,Bezsenność,,
Jesień
Sebra
Władza
Pochwała chwili
zerwane porzeczki
Pod niebios horyzontem
Jeszcze
Dzieci wiedzą
Niepowtarzalna
...
Nadzieja
dokąd...
Próbna matura
codzienność
odnajdę cię
Czułość
*********
Rozstrzelany
za domem szatana
Rejs siwych kochankó...
Lecz zaśnij - szczęś...
Weź mnie
Wędrówka
Tęskno mi Panie
Intymnie
Kiedyś
sumienie
Lot siwych kochanków
wystawa mojej pamieci
Proszę jeszcze
Nasze jutra
Wulkan namiętności
Śmierć
Wiersz
Bo milosc
To już było
Nie wiem skąd ani dokąd
dla męża
Późnoletni
Kot Eulalii
Kobieta Morfeusza
Baśnie nie ranią
tęsknota za latem
emocjonalne tango
to nie jestem ja
Hibernacja
Aż po same dno