Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Jakie rodzaje książek lubisz ?

Bibliografie

Kryminały

Przygodowe

Romanse

Fantastyka

Komedia

Literatura grozy

Inne

Przyjaciele
-Strona ACY.pl
-Fotograf Kartuzy
Aktualnie online
Gości online: 33

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,112
Najnowszy użytkownik: velveletka1

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
Nawigacja
Artykuły » Pozostałe » O Smoleńsku raz jeszcze.
O Smoleńsku raz jeszcze.
Zabrzmiały głuche dzwony, gołębie uciekły
i głucha cisza przeplatała się wśród ciał.
Drugi Katyń ! Głośniki sucho brzękły.
Dom telefon przeraźliwie wypełniał.

Pyta Matka ciszą i milczy okropnie
słyszałem szept łez płynący po twarzy.
dramat dramat synu - rzekła samotnie
Nie było wtedy nikogo na straży.

Pukanie do drzwi, melancholia płynna.
Przyjaciel w drzwiach, ręka w mojej dłoni,
milczymy trwale. Ta ziemia znów słynna-
historię tragiczną jak liście odsłoni.

Oni nie żyją. Zrozumieć próbowałem.
czy wiedzieli, czy czuli ten powiew
Pierwszy raz o Ojczyznę moją się bałem.
znam Życia Księgi, na pewno się nie dowiem.

Zawieszony w powietrzu na sznurze ból,
w muskularnej pętli mieni się i błyszczy.
Rzucając okiem na żywot przeszłych pól,
nikt takiego plonu od razu nie zniszczył

Piastowy Naród od wieków na miecz podatny.
Artyleria nieszczęść i Husaria pożogi,
lecz nie bądźmy tak wyczuleni i delikatni,
wiele kształci i doświadcza - my już półbogi.

Niech słowa słowa znaczą, nigdy odwrotnie.
pochylam się jak człowiek dla człowieka.
Nie trzeba języków mówiących górnolotnie,
wystarczy łza i zamknięta powieka.

Trudno uniknąć hucznych, pustych wyrazów,
wokół uderzały raniąc nieme krzyki.
Zbyt wiele szumu, słowotoku, obrazów
Za mało ciszy, liter słuchanych, muzyki.
Napisane przez Konrad dnia luty 03 2011
Komentarze
#1 Edit

dnia luty 03 2011 18:39:00
Ale dopracowany KonradWinkCzuje sie taki podniosły ton tego wiersza...przejdzie kiedyś do historiiSmile
#2 tomek

dnia luty 04 2011 07:45:46
"...Nie trzeba języków mówiących górnolotnie,
wystarczy łza i zamknięta powieka."- ten fragment najbardziej mi się podoba . pozdrawiam .
#3 Resor

dnia luty 04 2011 11:24:13
Na prawdę dobrze napisany wiersz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
bez uniesień
Zostawiła
Wspomnienie o Kasi -...
Bliskość
jeszcze...
znowu jesień
Aktualne
Jesteś?
O Shecherezado!
Na pożegnanie - z...
Może romantycznie
kobiety
Wspomnienie o Kasi.....
Wracaj Tristanie
Uśpieni
Ze snu
Tak być musiało, nie...
Miłościwa
,,Bezsenność,,
Jesień
Sebra
Władza
Pochwała chwili
zerwane porzeczki
Pod niebios horyzontem
Jeszcze
Dzieci wiedzą
Niepowtarzalna
...
Nadzieja
dokąd...
Próbna matura
codzienność
odnajdę cię
Czułość
*********
Rozstrzelany
za domem szatana
Rejs siwych kochankó...
Lecz zaśnij - szczęś...
Weź mnie
Wędrówka
Tęskno mi Panie
Intymnie
Kiedyś
sumienie
Lot siwych kochanków
wystawa mojej pamieci
Proszę jeszcze
Nasze jutra